Category Archives: Tato i Pan Bois tworzą skrzynki

herbaciany song

herbaciarka z lawendą herbaciarka z lawendą 2

W ostatnim czasie bliżej mi do ziół niż do herbaty, ale stale gości na moim stole kubek z gorącą, zieloną herbką o smaku jaśminowym lub z dodatkiem trawy cytrynowej. W związku z tym prezentujemy po raz kolejny romantyczny pojemnik do przechowywania ekspresowych saszetek, służących Wam do robienia zielonych lub czarnych, owocowych lub ziołowych herbatek. Lato w tym roku bywa nieprzewidywalne. Gorące dni przeplatają się z tymi, które wywołują u nas lekką, gęsią skórkę. Tak czy owak, na gorąco czy na zimno z pomocą przybywa wielokrotnie królowa HERBATA!

W odrobinie na zachętę

Kreta1 Kreta2 Kreta3

Zgodnie z obietnicą i za zgodą Oliny – kilka greckich zdjęćz wielkich greckich wakacji. Witaj Kreto!

stokrotki w sosie greckim

stokrotki1

stokrotki2

Na blogu kolorystycznie wieje nudą pomimo tego, że w gamie moich ulubionych barw znajdują się również szarości, stonowane zielenie, granaty a nawet czerń. Jednak lato widzę bielą, błękitem, lekkim różem, pomarańczą. Zainspirowana zdjęciami Oliny z  jej ubiegłorocznej wyprawy na Kretę, postanowiłam wykorzystać dominujące w albumie barwy. Tą prostotę obrazu chciałam Wam przekazać za pomocą błękitnych stokrotek. Jeśli Olina pozwoli, zamieszczę chociaż jedno zdjęcie z jej wielkich, greckich wakacji, na które ja cierpliwie wciąż czekam 😉

 

Zapraszam na herbatę

HerbaciarkaSerce1 HerbaciarkaSerce

Mam świadomość, że w ostatnim czasie wiele moich słów tutaj nie zagościło. I podejrzewam, że ten trend może się jeszcze utrzymać, za co najmocniej przepraszam. Nie przedłużając, artystyczne sprawy mają się następująco: dalej uczęszczam na kurs malarstwa i rysunku, w głowie projektuje wzory ściereczek (mam nadzieję szyć ich coraz więcej dla Waszych kuchni),  i co tyczy się również taty – w międzyczasie zastanawiamy się, jakie wzory herbaciarek przypadną Wam najbardziej do gustu. Oto właśnie jedną z nich prezentuję tutaj. Jeszcze w stanie surowym 🙂

najważniejsze są detale

_DSC3416 _DSC3427

_DSC3409.NEF

Projektując kolejną skrzynkę kierowaliśmy się nie tylko prostotą i funkcjonalnością, ale chcieliśmy przede wszystkim skupić uwagę na detalach. Mieliśmy jedynie wątpliwość, czy delikatnie wypukłe narożniki o nie dość „ostrym” kształcie będą przyciągać uwagę i jednocześnie nie oddzielać się od całości. Wybraliśmy zimną, ale klasyczną akrylową czerń, która została pokryta lakierem. Efekt końcowy prezentuję na załączonych zdjęciach. I myślę już o kolejnej skrzynce, może białej… tylko co na to TATO? Co na to Wy?

Pojemnikowanie jest w modzie

Zdjęcie0457 Zdjęcie0463

Zdjęcia może nie są najlepszej jakości, ale nie mogę powstrzymać się i muszę pokazać Wam, co trafiło do Oliny. Trzy drewniane pojemniki wypełniliśmy plexi i pomalowaliśmy na biało. Po nałożeniu lakieru uzyskały kolor lekko śmietanowy. To, co je wyróżnia, to niewielkie etykiety w dziewięciu egzemplarzach (mąka, kasza, ryż, cukier, kawa itd.), które wiszą na czerwonej tasiemce. Mam nadzieję, że będą pięknie wyglądać i długo służyć Naszej Znajomej. Przesyłamy uściski i pozdrowienia! Duże podziękowania należą się tacie za cierpliwość dla każdej zmiany, wprowadzanej przeze mnie do tego projektu. Tato! Piękne Dziękuję!

Wszystko stale się zmienia

fotografia_slubna_04l

fotografia_slubna_01l

Ostatni wpis w kategorii „Tato i Pan Bois tworzą skrzynki” dodałam 26 listopada 2012 r. Kiedy spojrzałam na tą datę, przewróciłam oczami i nie wypowiadając słów w myślach dodałam: „Ale jak to? Jakie zaniedbanie! Przecież to blog również Taty” i co bardziej interesujące, to właśnie on więcej czasu spędza „tworząc”. Już przeszło miesiąc temu mogłam pochwalić się kolejną drewnianą skrzynką, którą prezentuję Wam dopiero dzisiaj!!! 😉 Kiedy wspólnie z dwójką naszych przyjaciół projektowaliśmy jej wygląd i zastosowanie, tato wydziwiał najbardziej: że to nie będzie dobrze, że tamto się nie da, że jeszcze to i owo i kilka innych rzeczy jest bezsensu pomyślane. Potem, jak zwykle on ma w zwyczaju, zabrał się do pracy. Przyjechałam do domu, na stole leżała prawie gotowa skrzynka. Brakowało tylko jednej rzeczy – grawera, ale zaraz w ruch poszła wykałaczka i farba akrylowa… trochę się nadłubałam 🙂 I tak uważam, że najcudowniejszy w tym wszystkim był Tato, zero słów, przebijający lekko przez jego usta uśmiech i w oczach to zdanie: „udało się!”. Udało się. Kaja i Kamil wypełnili skrzynkę trzydziestoma sztukami passe partout ze zrobionymi przez siebie fotografami Pary Młodej – na stałe zagościła u Uli i Piotra. Więcej zdjęć skrzynki można zobaczyć na stronie http://www.ukrytewkadrze.pl/passe-partout/. Kiedy już ją odwiedzicie, odkryjcie proszę pozostałe zakładki. Otworzy się przed Wami świat ukryty w kadrach Kai i Kamila. Warto go zobaczyć.

PS: „Wszystko stale się zmienia, jeśli się czymś w życiu zajmujemy. A jeśli się nie zmienia, jesteśmy idiotami”. U.Eco

Klimat wsi, ciepło domu

PojemnikiLawendowo

Kilka dni temu obiecałam pochwalić się efektem naszej wspólnej pracy, mojej i taty. Dzisiaj udało mi się dobrze wykorzystać wpadające do kuchni światło i pomalować kolejne drewniane pojemniki. Mam świadomość, że kwiat lawendy (tutaj ręcznie malowany) jest powszechnie używany w zdobieniach drewnianych elementów kuchennych. Mimo to, jest bliski mojemu sercu. Kolorami nawiązuje do stylu panującego we francuskiej Prowansji. Czy ja już czasem nie wspominałam, że chciałabym tam być?

pamiętacie?

PojemnikiCytrynowo

Tato zamknął się w piwnicy. Za chwilę i ja tam pomaszeruję, żeby popracować i podzielić się z wami bardziej radosnymi i większymi pojemnikami. Jeśli zechcielibyście szepnąć dobrą radą w kwestii malunku, który powinien się znaleźć na każdym z nich lub ich przeznaczenia, chętnie wysłucham. (Drewniane pojemniki wypełnione plexi, na kawę, herbatę i cukier o wymiarach bez pokrywki 10cmx12cm, fot. Dominika Rek)

Po piątku jest sobotek

PojemnikiCytrynowo1

Kilka dni temu zakończył się w naszym mieszkaniu remont, wykonywany przez wesołą, lekko „zakrapianą” ekipę. Spośród wielu słów i budowanych z nich historii, zapamiętałam jedną. Nauczycielka od języka polskiego jednego z wąsowatych Panów (podejrzewam, że było to w latach 60.!) nauczała również naszego języka przyjeżdżających do Polski obcokrajowców. W każdym razie cudzoziemcy nie mogli przyswoić nazw dni tygodnia, więc powtarzali kolejno: poniedziałek, wtorek, środek, czwartek, piątek, sobotek i niedzielek. Z tym „środkiem” wstrzelili się znakomicie 🙂 Wczoraj był czwartek, czyli jeden z mniej lubianych dni, ponieważ jest tuż przed piątkiem i budzi ogrom niecierpliwości i zarazem nadziei podsycanej nadchodzącym weekendem. Mamy piątek (genialnie!), a jutro jest sobotek, co oznacza ANIA + GRAŻKA + POLIMEX, a to równa się tasiemki, koronki i inne cuda, które są dla mnie  jak souvenir po odwiedzinach Muzeum Koronki. Żartuje. Jeśli zakupy będą udane, obiecuje sprawozdanie, a później kolejne zdjęcie jako dowód mojej pracy.
Z pozdrowieniami załączam drewniane pojemniki na kawę, herbatę i cukier – wykonanie: TATO. Fot. Dominika Rek.