Category Archives: Od obrazów się zaczęło

PO DŁUGIEJ PRZERWIE

Po długiej przerwie w malowaniu prezentuję Wam kolejny obraz. Jest trochę z innego świata niż pozostałe, ale to dzięki wyobrażeniu, które nosiła w sobie pewna piękna kobieta. Będzie zdobił ściany domu, w którym jest dużo miłości, pysznego jedzenia i radosnych chwil. Jego domownicy dają mi ogrom wsparcia i chociaż są daleko, to czuję ich ciągłą bliskość. Dobrej nocy kochani.

img_20160916_132415

Dawno dawno temu

Panna na kładce

Kiedy malowałam ten obraz, traciłam poczucie czasu. Dzięki uprzejmości Magdy mogę go dzisiaj Wam zaprezentować. Od kilku lat zdobi jedną ze ścian jej rodzinnego domu.

Ciepło Lubię,ej!

MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wracając wczoraj z pracy spotkałam koleżankę, która mimo deszczowej pogody zdecydowała się wyruszyć na uczelnię rowerem. Cudowna była jej damka. Moja rowerowa pasja przełożyła się z kolei na obrazy. Ten dzień szczególnie mi o tym przypomniał. Postanowiłam podzielić się z Wami już trochę starym, ale nie tak bardzo „Zaraz wracam”. Mimo wszystko tęsknię już za Słońcem! I łączę się w bólu z wszystkimi Ciepłolubnymi Stworzeniami!

być bliżej tego co w sercu

w poszukiwaniu

Chciałam napisać, że poszukiwanie własnej drogi ma swoje dobre strony, że w życiu jest dokładnie tak, jak na tym obrazie. Bo jeśli znacie moje poprzednie prace to zauważycie, że ta zupełnie różni się od pozostałych. Jest pewnym wyjściem poza przyjęty schemat, jest dopuszczeniem tego, co wydawało się niezrozumiałe, jest eksperymentem, jest na swój sposób odzwierciedleniem odwagi i jest nadal życiem. I tym samym chciałabym Was zachęcić do pukania do różnych drzwi, do otwierania ich z większą śmiałością. Ja wciąż nad tym pracuję 🙂 i nie jest łatwo, ale nie możemy prowadzić kilku równoległych żyć, żeby przekonać się, która droga jest najbardziej odpowiednia. Możemy choć trochę próbować w ramach jednego zrobić to, co chcielibyśmy osiągnąć w ramach tych kilku.

Może lato?

Obraz Huśtawka

I solidnie poczułam dzisiaj na twarzy pierwsze Dzień Dobry majowego Słońca. Koniec Majówki? Nie! To dopiero początek tego, co ten cudowny miesiąc może nam zaproponować. Najbardziej jednak cieszy, że nadszedł miesiąc, który zaprasza lato, bo przecież niekiedy nawet lipiec nie dorównuje Słońcem i temperaturą majowi. Czekam na te dni. Czekam na to ciepło i na te radosne pyszczaki mijających mnie ludzi 😉 i w tym moim majowym obłędzie ściągnęłam z szafy obraz z huśtawką, który namalowałam w 2010 r. Położyłam go na sztaludze, obejrzałam z kilku stron i uznałam, że może zaistnieć w cyberprzestrzeni. Miłego oglądania i jeszcze milszych nadchodzących majowych dni…

Dzień dobry, słońce świeci!

pracownia1 pracownia2

Nie wspomnę nawet słowem, dlaczego tak długo mnie tutaj nie było, ponieważ zdarzyło mi się już wcześniej tłumaczyć i nie zamierzam się powtarzać ;). Przechodząc do sedna sprawy – kiedy mnie tutaj nie było, uczyłam się nowych rzeczy, odkrywałam na nowo stare prawdy, tworzyłam. Efektem tego ostatniego jest 14 prac, które powstały podczas moich ostatnich dwóch zajęć z malarstwa i rysunku. I wciąż uczę się wychodzenia poza jeden, przyjęty schemat, spojrzenia na pewne rzeczy w sposób nieoczywisty, a czasami przez nazwijmy to „nierzeczywiste okulary”! Rysuję, maluję to, co czuję, ale niektóre z tworzonych rzeczy (dzięki mojej nauczycielce) naprawdę rodzą się w „bólu” 🙂 I zarówno na tych zajęciach jak i w życiu codziennym sprawdzają się te same prawdy: cierpliwość pomaga nabrać siły by przekroczyć wielką wodę, a powód do narzekania znajdzie się zawsze. Staram się być bardziej cierpliwą i usiłuję przestać kwękać. Próbujcie razem ze mną.

zgaduj zgadula

plama

Zgaduj zgadula, czyli Ania zaczyna myśleć plamą i  patrzeć światłem innym niż białe, cieniem innym niż czarny. To, co dzisiaj prezentuję, dla niektórych będzie kompletną abstrakcją… ależ nawet jeśli!Proszę Państwa, należy wytężyć umysł i dostrzec, co wydarza się na obrazie 🙂 Kilka podjętych prób, walka samej ze sobą, z własnym postrzeganiem, myśleniem inaczej, w końcu pójście inną drogą, cierpliwość i wyrozumiałość dla samej siebie – tego nauczyłam się na ostatniej lekcji. I choć na początku chciało mi się płakać, że nie umiem… I chciało mi się krzyczeć, że być może najprostsza rzecz jest dla mnie najtrudniejsza… Po prostu spróbowałam i zrobiłam najlepiej, jak potrafię. Zginęły linie, pojawiła się plama. Uczyłam się od najlepszych. Mam nadzieję, że Vincent van Gogh jest ze mnie dumny. „Krzesło Gauguina” było moją inspiracją.

czerwona martwa, energetyczna

Zdjęcie0478 Zdjęcie0479

Kiedy przeszło dwa tygodnie temu zapisałam się na swój pierwszy w życiu kurs malarstwa i rysunku, czułam lekkie podekscytowanie. Nie podejrzewałam jednak, że w dniu jego rozpoczęcia wzbudzi on we mnie aż tyle emocji. Zbliżałam się do celu zgryzionym zębem czasu tramwajem i na przemian ogarniały mnie strach i radość. Zdecydowanie nie mogłam się doczekać. A gdy minęłam już pierwsze, przemawiające historią budynki WIMY, weszłam do zupełnie innego świata. Przędzalnia i tkalnia bawełny są teraz miejscem, gdzie pracują artyści. Tam też znajduje się Spółdzielnia Socjalna Spóła Działa, prowadzona przez pięć młodych, utalentowanych kobiet. Przy okazji proszę, spójrzcie (http://www.spoladziala.pl/onas/). Spóła Działa dała mi pierwszą lekcję z malarstwa i to nie byle jaką :). Zajęliśmy się martwą naturą. Początkowo dość sceptycznie przystąpiłam do pracy, ale powoli powoli coś zaczęło rodzić się w głowie. Załączam to COŚ, co się urodziło i urzeczywistniło. Od razu zapowiadam, że będzie więcej. Dziwnie nie mogę doczekać się czwartku…

Gdzieś po drodze

MINOLTA DIGITAL CAMERA

Nie pamiętam, ile dni zajęło mi namalowanie „Strugi łez”. Pamiętam tylko, że za każdym pociągnięciem pędzla odkrywałam emocje, które towarzyszyły jednej myśli. Miałam w sobie uczucie. Spisując właśnie słowa wypowiedziane do samej siebie, mam je znowu. Już odległe, ale czasami powraca, nie ginie. Zmieniło formę. Pozwala zakończyć to zdanie z uśmiechem na twarzy i wyszeptać „Dziękuję”.