Category Archives: Małpi umysł, czyli o tysiącu myśli

W Strima Atelier

Strima2
Strima

Jeśli ktoś z Was wyobraża sobie siebie, siedzącego  przy maszynie do szycia, to dobra wiadomość jest taka, że urzeczywistnienie tego marzenia jest całkowicie możliwe, a osobisty  brak tego cudeńka nie stoi na przeszkodzie. Teraz można skorzystać z usługi pt. „maszyny na godziny” i zrealizować własne projekty. W Łodzi koniecznie trzeba odwiedzić Atelier Strima  🙂

są takie miejsca

Zdjęcie0619

Kiedy umysł zalewają małpie myśli, są takie miejsca, gdzie stawiasz stopy i one odfruwają. Sprawdziłam, działa! PS: pamiętajcie jednak, by zieleń Szanować 😉

przemawiając do rozumu

Chciałabym móc napisać, że w ostatnim czasie jestem bardzo zapracowana…Absurd – zawsze jestem zapracowana, nawet wtedy, kiedy nie jestem. Czas ucieka mi przez palce, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo gdzie. Mogłabym krzyknąć – pozwólcie mi go zatrzymać, ale i to nie ma sensu. Innymi słowy i dosadnie pisząc: klapa na całej linii – ubolewam nad brakiem organizacji własnego czasu. Dzisiaj przeczytałam: „Pozbądź się ze swej codzienności zachowań, które zupełnie Ci nie służą” – w moim przypadku… przeglądania po kilka razy książek kucharskich i zachwycania się zamieszczonymi tam najpierw zdjęciami a później przepisami; rozmawiania godzinami przez telefon; oglądania niemieckich seriali!!!! i przede wszystkim wypisywania w kalendarzu długiej listy rzeczy, które powinnam zrobić w danym dniu (brak realizacji oznacza ogrom frustracji).  A moje szycie, a moje malowanie… Rozpaczy ciąg dalszy. Pomocy 🙂

Łyk kawy w świątecznym uniesieniu

Za oknem… no cóż, odwilż. Inni odliczają liczbę prezentów, ja odliczam dni, po prostu. Czekam na Święta. Co roku nosimy w sobie pewne ich wyobrażenie, ja na pewno. Puszczając w myślach list do „Św. Mikołaja”, składam tysiące próśb. Na długiej liście ostatnia i najważniejsza: „niech się magicznie zadzieje” i zaraz pisząc te słowa dodaje „z moją mocą”. Bo przecież od kogo zależy, jak będą one wyglądać? Spójrzcie w niebo, nie ważne o której porze to zrobicie, po prostu spójrzcie i wpuście w wszechświat marzenie. Jakkolwiek to głupio brzmi i jakkolwiek głupio wygląda, zatrzymajcie się na chwilę, uczyńcie jedną chwilę wyjątkową dla Was, a potem dla Waszych bliskich, z Waszą mocą 😉

obiecane zastąpione

PropozycjeZręcznikami

To, co miało się skroić i zawitać kilka dni później na blogu, niestety wyjechało na wakacje. Myśli poszybowały wysoko i nie znalazły chwili skupienia na rzeczach ważnych, obiecanych. Wstyd zapytać, ale czy ktoś z Was ma pomysł na lepszą organizację własnego czasu? Mam wrażenie, że jestem ze wszystkim w lesie…

Powyżej prezentuję trzy „sposoby – ozdoby”, które pozwolą Wam ujarzmić w szufladach wasze ręczniki oraz rozebrać ze sklepowych pudełek te, świeżo zakupione w formie prezentu. Pierwszy od lewej ozdobiłam suszoną lawendą i oplotłam  dwoma tasiemkami: w kolorze delikatnego wrzosu i błękitnego nieba. W kolejnym, dzięki czerwieni, można dostrzec nutę elegancji. Ostatni (pozornie) powiewa „komplikacją”, ale w rzeczywistości układ tasiemki jest prosty jak drut – wystarczy skrzyżować ją kilka razy. Tasiemkę można zastąpić koronką, nada marzycielski ton. Całość należałoby zapakować w elegancką torbę w jednolitym kolorze – jeśli wzór to paski. W takiej kombinacji świetnie prezentują się ręczniki z Home&You.

na dobranoc złote przebłyski

Zapisacze

Ni z gruszki ni z pietruszki postanowiłam podzielić się notesami, które zrobiłam bardzo bardzo bardzo dawno temu i które to leżą do tej pory w jednej z moich szuflad, gdzie Pan Kurz stara się je nieszczęśliwie otulić. W ten sam sposób nie mogłabym pominąć cytatu Anny Skrzypińskiej, który uchwyciłam w jej polocie myśli. Mam świadomość, że może to nie jest dla niego najlepsze miejsce, ale… po pierwsze to ja tu rządzę, po drugie nie może czekać 😉 A brzmi on tak…Tadan tadan… „Dbaj o siebie, ponieważ jesteś jedyną osobą, która zostanie z Tobą  do końca życia”. Tym akcentem kończę dzisiejszy dzień.

Wierci w brzuchu

Stworzyłam bloga z myślą o tym, by dzielić się swoimi namiętnościami. Nie oznacza to, że moje ukochanie drewna, koronki i pędzli zamyka tą listę. Kilka lat temu zrodziła się we mnie miłość do spisywania pewnych myśli. Za dużo rzeczy zaczęło mi umykać. Niby to jesteśmy mądrzejsi z wiekiem… czyżby? Zaczęłam wątpić, a i może zwątpienie jest tylko wskazówką do zwrócenia jeszcze większej uwagi na sprawy naprawdę ważne… może też zwyczajnie zdarza mi się zapominać o wcześniej popełnionych błędach i wysuniętych wnioskach.

Mamy za sobą pierwszy tydzień października. Wiele w ostatnich dniach powierzyłam własnym przeczuciom. Kiedy nić zaczyna się plątać, naturalną rzeczą jest, że chcesz pozbyć się supełka. Są dwa warianty: możesz przeciąć to, co stoi Ci na przeszkodzie w dalszym szyciu, a możesz też postarać się rozwiązać pęk. Opcja numer dwa jest trudniejsza. Wszystko to, co musisz zrobić to zaufać samemu sobie, że nawet jeśli nie wiesz jak to rozwiązać, Twoja ręka nagle będzie wiedziała co robić, myśl pojawi się nagle, a nić znów będzie prosta.

Naukowcy twierdzą, że przez całe życie gromadzimy doświadczenia te błahe i te naprawdę istotne. Zbieramy je nieświadomie po to, by w najmniej spodziewanym momencie uzyskać dzięki nim odpowiedzi na nękające nas pytania. Rzeczy, które nam się przytrafiają potrafią być podobne do tego, co już przeżyliśmy, a czego już nie pamiętamy. Pierwsze reaguje ciało. Doznania przyjemne lub całkiem nieprzyjemne pojawiają się w przeciągu sekundy. W ten sposób uzyskujemy odpowiedź na to, co racjonalny umysł analizuje przez kilka dni. Wielu zapyta, czy warto zaufać przeczuciom, intuicji? Jak one wyglądają? Rzekłabym tak: wiercą dziurę w brzuchu i nigdy nie wiesz czy słusznie. Masz wybór. Możesz spróbować im zaufać, a nuż widelec… Możesz również wybrać opcję numer 1. Słyszałam też, że  najprostsze rozwiązania są najlepsze.

coś się kroi

KoronkaKroi

Czuję jesień. Nie jest to moja ulubiona pora roku, jednak jej nieproszone zapowiedzi wzbudzają mój podziw i uznanie. To całkiem przyjemne, kiedy wieczorną porą towarzyszem w oczekiwaniu na spóźniony autobus jest wilgotne, lekko przeszywające nas powietrze. Zimny i mokry nos, skulone ramiona, ukryte dłonie… najpierw starają się powitać jesienne dni, a później w otoczeniu śnieżnej bieli mówią zimie Dzień dobry lub proszą  by odeszła. Mijają dni, spadają kolejne liście. W głowie tlą się nowe pomysły na worki, obrazy, skrzynki. W koronkowo-drewnianym świecie chód napawa inspiracją. Wcześnie zachodzące słońce nie martwi. Praca przy wieczornej lampce, często pod kocem, z kubkiem gorącej herbaty rozbudza myśli. Kiedy za oknem płyną zimne strugi powietrza, ciepło domu znaczy podwójnie. W nadchodzących dniach niepozbawionych tych emocji mam nadzieje powyższe kawałki poskładać w całość.

o północy myśli nieuczesane

Mimo, że nie bywam tutaj codziennie i nie melduję obecności nowymi, systematycznie postępującymi po sobie wpisami, to jednak myślami jestem wśród zapisanych na blogu słów, pozostawionych znaków zapytania, otwartych zdjęć. Wstyd przyznać, ale nawet podczas tak długich i dalekich podróży w głąb siebie, które odbywam podczas rozmów z niektórymi ludźmi, „łapię” siebie samą na wychwytywaniu perełek mądrości, które zamiast głęboko zakopać w umyśle, chciałabym przekazać dalej za pomocą wynalazku, jakim jest blog. Nie wszystkie one są moje, ale uzurpuję sobie prawo do ich spisana i puszczenia w świat, ponieważ w innym wypadku nie będą miały szansy zaistnieć, a tego bym sobie nie wybaczyła. Często są to oczywiste oczywistości, ale ludzie z reguły mają krótką pamięć i zapominają o najprostszych i zarazem najważniejszych rzeczach. Czasami jednak potrzeba, jak mawiał Stanisław Jerzy Lec ciułać myśli, by dopiero uzbierać z nich sens. Aforyzmy tego Pana to moje ostatnie odkrycie. Zostałam nimi zainspirowania przez TK… myślę, że nieświadomie, ale całkiem w tej sprawie.

Zobaczyć świat oczami innych

Niewinne pragnienie, które pomogłoby lepiej zrozumieć. Każdy z nas jest inny. Chyba nie wiele ryzykuję stwierdzeniem, że  inaczej myślimy, inaczej postrzegamy, inaczej czujemy. Teoria, że wszystkiemu jest winna socjalizacja i to dlatego ludzie postępują w ten czy inny sposób, jest już przebrzmiała i nudna. Co z naszą wolą? Przecież kształtujemy nasze umysły przez całe życie, a nie tylko w dzieciństwie. Raz nabyte przyzwyczajenia nie łatwo ulegają zmianie, ale warto próbować. Czasami chciałabym mieć dar chociaż jednego spojrzenia czyimś wzrokiem, żeby doświadczyć, że choć czasami ludziom ciężko jest się porozumieć między sobą, to w gruncie rzeczy są do siebie bardzo podobni, a i przede wszystkim myślą podobnie. Tylko dlaczego każdy z nas uparcie stoi przy swoim? A jeśliby spojrzeć na to zupełnie z innej strony… Wielokrotnie słyszymy o tym, że potrafimy porozumiewać się bez słów. Jedno spojrzenie, delikatny, ale znaczący uśmiech powodują, że myśli nie potrzeba już werbalizować. Ba…Są i tacy, którzy czytają w cudzych myślach. Jeśli chodzą po tym świecie takie „człeki”, to po pierwsze: trzymajcie swoje wyobrażenia i pragnienia na wodzy, a po drugie: nie ma powodu do zazdrości, ponieważ posiadając taki dar, musi być naprawdę ciężko, kiedy przypadkiem zajrzy się w małpi umysł…