Monthly Archives: Marzec 2013

nic wielkiego, tylko on

WorekGusi1WorekGusi4

Gdy właśnie spisywałam myśl wcisnęłam coś, co sprawiło, że początek tekstu całkowicie się usunął. Nigdy nie zaprzyjaźnię się z klawiaturą komputera, a co dopiero z ekranem dotykowym. Sprawiłam sobie telefon wyposażony w to cudo i rzecz jasna katastrofa pogania katastrofę 🙂 Mamy wtorek, godzina 21:30. W towarzystwie chili zet jazz serwuję sobie odwiedziny, żeby przedstawić Primus Inter Pares świata Dentelle. Pierwszy jaki uszyłam -Worek Guśki. Powstał ze skrawka bawełnianego materiału i starej, przypalonej żelazkiem Guśkowej koszuli. Zamysł był jeden – miał powstać worek, a po ściągnięciu coś na kształt kwiatu. Samo wspomnienie wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Niepokój w słowach mamy dopingował mnie jeszcze bardziej: „Ledwo kupiliśmy maszynę, a Ty chcesz już szyć. Najpierw trzeba popróbować, przeszyć coś zwyczajnie”. Uszyłam najlepiej, jak umiałam… z wielką ekscytacją, z niecierpliwością, której zawsze mi brakuje. A dzisiaj siedzę z myślą, że czas pójść o krok dalej…

Reklamy

zgaduj zgadula

plama

Zgaduj zgadula, czyli Ania zaczyna myśleć plamą i  patrzeć światłem innym niż białe, cieniem innym niż czarny. To, co dzisiaj prezentuję, dla niektórych będzie kompletną abstrakcją… ależ nawet jeśli!Proszę Państwa, należy wytężyć umysł i dostrzec, co wydarza się na obrazie 🙂 Kilka podjętych prób, walka samej ze sobą, z własnym postrzeganiem, myśleniem inaczej, w końcu pójście inną drogą, cierpliwość i wyrozumiałość dla samej siebie – tego nauczyłam się na ostatniej lekcji. I choć na początku chciało mi się płakać, że nie umiem… I chciało mi się krzyczeć, że być może najprostsza rzecz jest dla mnie najtrudniejsza… Po prostu spróbowałam i zrobiłam najlepiej, jak potrafię. Zginęły linie, pojawiła się plama. Uczyłam się od najlepszych. Mam nadzieję, że Vincent van Gogh jest ze mnie dumny. „Krzesło Gauguina” było moją inspiracją.

Zapraszam na herbatę

HerbaciarkaSerce1 HerbaciarkaSerce

Mam świadomość, że w ostatnim czasie wiele moich słów tutaj nie zagościło. I podejrzewam, że ten trend może się jeszcze utrzymać, za co najmocniej przepraszam. Nie przedłużając, artystyczne sprawy mają się następująco: dalej uczęszczam na kurs malarstwa i rysunku, w głowie projektuje wzory ściereczek (mam nadzieję szyć ich coraz więcej dla Waszych kuchni),  i co tyczy się również taty – w międzyczasie zastanawiamy się, jakie wzory herbaciarek przypadną Wam najbardziej do gustu. Oto właśnie jedną z nich prezentuję tutaj. Jeszcze w stanie surowym 🙂