Monthly Archives: Październik 2012

Chcielibyśmy być w Prowansji

PannaEcru

Szyjąc kolejny worek, postanowiłam połączyć subtelny beż z kolorem nawiązującym do lawendy – ta z kolei mocno kojarzy nam się z ze stylem prowansalskim (polecam jego prezentację na stronie decostrefa.com). W Prowansji nie byłam, ale planuję ją odwiedzić… głównie po to, by zatonąć w tych czarodziejskich, lawendowych polach.

Reklamy

obiecane zastąpione

PropozycjeZręcznikami

To, co miało się skroić i zawitać kilka dni później na blogu, niestety wyjechało na wakacje. Myśli poszybowały wysoko i nie znalazły chwili skupienia na rzeczach ważnych, obiecanych. Wstyd zapytać, ale czy ktoś z Was ma pomysł na lepszą organizację własnego czasu? Mam wrażenie, że jestem ze wszystkim w lesie…

Powyżej prezentuję trzy „sposoby – ozdoby”, które pozwolą Wam ujarzmić w szufladach wasze ręczniki oraz rozebrać ze sklepowych pudełek te, świeżo zakupione w formie prezentu. Pierwszy od lewej ozdobiłam suszoną lawendą i oplotłam  dwoma tasiemkami: w kolorze delikatnego wrzosu i błękitnego nieba. W kolejnym, dzięki czerwieni, można dostrzec nutę elegancji. Ostatni (pozornie) powiewa „komplikacją”, ale w rzeczywistości układ tasiemki jest prosty jak drut – wystarczy skrzyżować ją kilka razy. Tasiemkę można zastąpić koronką, nada marzycielski ton. Całość należałoby zapakować w elegancką torbę w jednolitym kolorze – jeśli wzór to paski. W takiej kombinacji świetnie prezentują się ręczniki z Home&You.

na dobranoc złote przebłyski

Zapisacze

Ni z gruszki ni z pietruszki postanowiłam podzielić się notesami, które zrobiłam bardzo bardzo bardzo dawno temu i które to leżą do tej pory w jednej z moich szuflad, gdzie Pan Kurz stara się je nieszczęśliwie otulić. W ten sam sposób nie mogłabym pominąć cytatu Anny Skrzypińskiej, który uchwyciłam w jej polocie myśli. Mam świadomość, że może to nie jest dla niego najlepsze miejsce, ale… po pierwsze to ja tu rządzę, po drugie nie może czekać 😉 A brzmi on tak…Tadan tadan… „Dbaj o siebie, ponieważ jesteś jedyną osobą, która zostanie z Tobą  do końca życia”. Tym akcentem kończę dzisiejszy dzień.

Wierci w brzuchu

Stworzyłam bloga z myślą o tym, by dzielić się swoimi namiętnościami. Nie oznacza to, że moje ukochanie drewna, koronki i pędzli zamyka tą listę. Kilka lat temu zrodziła się we mnie miłość do spisywania pewnych myśli. Za dużo rzeczy zaczęło mi umykać. Niby to jesteśmy mądrzejsi z wiekiem… czyżby? Zaczęłam wątpić, a i może zwątpienie jest tylko wskazówką do zwrócenia jeszcze większej uwagi na sprawy naprawdę ważne… może też zwyczajnie zdarza mi się zapominać o wcześniej popełnionych błędach i wysuniętych wnioskach.

Mamy za sobą pierwszy tydzień października. Wiele w ostatnich dniach powierzyłam własnym przeczuciom. Kiedy nić zaczyna się plątać, naturalną rzeczą jest, że chcesz pozbyć się supełka. Są dwa warianty: możesz przeciąć to, co stoi Ci na przeszkodzie w dalszym szyciu, a możesz też postarać się rozwiązać pęk. Opcja numer dwa jest trudniejsza. Wszystko to, co musisz zrobić to zaufać samemu sobie, że nawet jeśli nie wiesz jak to rozwiązać, Twoja ręka nagle będzie wiedziała co robić, myśl pojawi się nagle, a nić znów będzie prosta.

Naukowcy twierdzą, że przez całe życie gromadzimy doświadczenia te błahe i te naprawdę istotne. Zbieramy je nieświadomie po to, by w najmniej spodziewanym momencie uzyskać dzięki nim odpowiedzi na nękające nas pytania. Rzeczy, które nam się przytrafiają potrafią być podobne do tego, co już przeżyliśmy, a czego już nie pamiętamy. Pierwsze reaguje ciało. Doznania przyjemne lub całkiem nieprzyjemne pojawiają się w przeciągu sekundy. W ten sposób uzyskujemy odpowiedź na to, co racjonalny umysł analizuje przez kilka dni. Wielu zapyta, czy warto zaufać przeczuciom, intuicji? Jak one wyglądają? Rzekłabym tak: wiercą dziurę w brzuchu i nigdy nie wiesz czy słusznie. Masz wybór. Możesz spróbować im zaufać, a nuż widelec… Możesz również wybrać opcję numer 1. Słyszałam też, że  najprostsze rozwiązania są najlepsze.

coś się kroi

KoronkaKroi

Czuję jesień. Nie jest to moja ulubiona pora roku, jednak jej nieproszone zapowiedzi wzbudzają mój podziw i uznanie. To całkiem przyjemne, kiedy wieczorną porą towarzyszem w oczekiwaniu na spóźniony autobus jest wilgotne, lekko przeszywające nas powietrze. Zimny i mokry nos, skulone ramiona, ukryte dłonie… najpierw starają się powitać jesienne dni, a później w otoczeniu śnieżnej bieli mówią zimie Dzień dobry lub proszą  by odeszła. Mijają dni, spadają kolejne liście. W głowie tlą się nowe pomysły na worki, obrazy, skrzynki. W koronkowo-drewnianym świecie chód napawa inspiracją. Wcześnie zachodzące słońce nie martwi. Praca przy wieczornej lampce, często pod kocem, z kubkiem gorącej herbaty rozbudza myśli. Kiedy za oknem płyną zimne strugi powietrza, ciepło domu znaczy podwójnie. W nadchodzących dniach niepozbawionych tych emocji mam nadzieje powyższe kawałki poskładać w całość.