Monthly Archives: Wrzesień 2012

o północy myśli nieuczesane

Mimo, że nie bywam tutaj codziennie i nie melduję obecności nowymi, systematycznie postępującymi po sobie wpisami, to jednak myślami jestem wśród zapisanych na blogu słów, pozostawionych znaków zapytania, otwartych zdjęć. Wstyd przyznać, ale nawet podczas tak długich i dalekich podróży w głąb siebie, które odbywam podczas rozmów z niektórymi ludźmi, „łapię” siebie samą na wychwytywaniu perełek mądrości, które zamiast głęboko zakopać w umyśle, chciałabym przekazać dalej za pomocą wynalazku, jakim jest blog. Nie wszystkie one są moje, ale uzurpuję sobie prawo do ich spisana i puszczenia w świat, ponieważ w innym wypadku nie będą miały szansy zaistnieć, a tego bym sobie nie wybaczyła. Często są to oczywiste oczywistości, ale ludzie z reguły mają krótką pamięć i zapominają o najprostszych i zarazem najważniejszych rzeczach. Czasami jednak potrzeba, jak mawiał Stanisław Jerzy Lec ciułać myśli, by dopiero uzbierać z nich sens. Aforyzmy tego Pana to moje ostatnie odkrycie. Zostałam nimi zainspirowania przez TK… myślę, że nieświadomie, ale całkiem w tej sprawie.

Reklamy

Po piątku jest sobotek

PojemnikiCytrynowo1

Kilka dni temu zakończył się w naszym mieszkaniu remont, wykonywany przez wesołą, lekko „zakrapianą” ekipę. Spośród wielu słów i budowanych z nich historii, zapamiętałam jedną. Nauczycielka od języka polskiego jednego z wąsowatych Panów (podejrzewam, że było to w latach 60.!) nauczała również naszego języka przyjeżdżających do Polski obcokrajowców. W każdym razie cudzoziemcy nie mogli przyswoić nazw dni tygodnia, więc powtarzali kolejno: poniedziałek, wtorek, środek, czwartek, piątek, sobotek i niedzielek. Z tym „środkiem” wstrzelili się znakomicie 🙂 Wczoraj był czwartek, czyli jeden z mniej lubianych dni, ponieważ jest tuż przed piątkiem i budzi ogrom niecierpliwości i zarazem nadziei podsycanej nadchodzącym weekendem. Mamy piątek (genialnie!), a jutro jest sobotek, co oznacza ANIA + GRAŻKA + POLIMEX, a to równa się tasiemki, koronki i inne cuda, które są dla mnie  jak souvenir po odwiedzinach Muzeum Koronki. Żartuje. Jeśli zakupy będą udane, obiecuje sprawozdanie, a później kolejne zdjęcie jako dowód mojej pracy.
Z pozdrowieniami załączam drewniane pojemniki na kawę, herbatę i cukier – wykonanie: TATO. Fot. Dominika Rek.

Czasem słońce, czasem deszcz

PannaZmooorza

Długo mnie tutaj nie było… z reguły w takich momentach z ust ludzi płyną gęste tłumaczenia, dlatego i ja pozwolę sobie usprawiedliwić moją nieobecność i zgonić winę na egzamin dyplomowy. Przez kilka dni dosłownie „połykałam” książki. Towarzyszyła temu ogromna niestrawność. W gruncie rzeczy, strach ma wielkie oczy, ale gdy tak mi mówiono, ciężko było w to uwierzyć. Pocieszająca była myśl, że zamykam pewien etap w swoim życiu. Dzisiaj wiem, że wcale nic nie zamykam. Możemy wyznaczać sobie zadania, które trwają od-do. W rzeczywistości życie jest jedną wielką kontynuacją i nie można i nie trzeba zamykać za sobą niektórych drzwi. Dobrze jest na chwilę stanąć w miejscu i przemyśleć lub jak ja to nazywam „przegryźć samą siebie”, by znów podjąć kolejną decyzję, która może, ale nie musi być kontynuacją poprzedniej. Fenomenalną rzeczą jest, że poprzez wybór możemy kształtować własne życie. Problemem jest akceptacja ryzyka i efektów podejmowanych decyzji.

Czasem słońce, czasem deszcz – jak to w pogodzie i życiu. Projektując kolejne worki, myślami byłam nad morzem. Chciałam, żeby odzwierciedlały wodę (niebieski) i chmury (biały). Zadaniem sznurków, wykonanych z kordonka i splecionych w warkocz, jest podkreślanie marynarskiego stylu. W ten sposób mamy niebo w zasięgu rąk i dziwnie spokojną falę morską. Muszelki i piasek można schować do środka. A wszystko po to, by na chwilę zamknąć wspomnienia 🙂

PS: Wymiary większego woreczka: 29,5cmx18cm Wymiary mniejszego woreczka: 17,5cmx12cm; fot. Dominika Rek.

Zobaczyć świat oczami innych

Niewinne pragnienie, które pomogłoby lepiej zrozumieć. Każdy z nas jest inny. Chyba nie wiele ryzykuję stwierdzeniem, że  inaczej myślimy, inaczej postrzegamy, inaczej czujemy. Teoria, że wszystkiemu jest winna socjalizacja i to dlatego ludzie postępują w ten czy inny sposób, jest już przebrzmiała i nudna. Co z naszą wolą? Przecież kształtujemy nasze umysły przez całe życie, a nie tylko w dzieciństwie. Raz nabyte przyzwyczajenia nie łatwo ulegają zmianie, ale warto próbować. Czasami chciałabym mieć dar chociaż jednego spojrzenia czyimś wzrokiem, żeby doświadczyć, że choć czasami ludziom ciężko jest się porozumieć między sobą, to w gruncie rzeczy są do siebie bardzo podobni, a i przede wszystkim myślą podobnie. Tylko dlaczego każdy z nas uparcie stoi przy swoim? A jeśliby spojrzeć na to zupełnie z innej strony… Wielokrotnie słyszymy o tym, że potrafimy porozumiewać się bez słów. Jedno spojrzenie, delikatny, ale znaczący uśmiech powodują, że myśli nie potrzeba już werbalizować. Ba…Są i tacy, którzy czytają w cudzych myślach. Jeśli chodzą po tym świecie takie „człeki”, to po pierwsze: trzymajcie swoje wyobrażenia i pragnienia na wodzy, a po drugie: nie ma powodu do zazdrości, ponieważ posiadając taki dar, musi być naprawdę ciężko, kiedy przypadkiem zajrzy się w małpi umysł…

Goździk w bucie

PanienkiKoronki

Są takie miejsca, gdzie wszystko pachnie inaczej niż zwykle, lepiej. Wyostrzają się zmysły, uruchamiają uczucia. Są takie miejsca, gdzie chcielibyśmy zostać na dłużej, ale nie możemy. Zapachy unoszą się wszędzie. W pomieszczeniach i na zewnątrz. Powietrze, kołyszące się na wietrze drzewa, spadające liście – one też pachną. Gotowa do powrotu, staram się za każdym razem zamknąć zapachy w myślach. Denerwuje się, kiedy jakiś mi umknie. Głupota zwyczajna rozwodzić się nad tym. Ale noszenie ich w sobie, budzi mniejsze i większe tęsknoty, pozwalające zrozumieć, jakie jest dla nas znaczenie tych miejsc.

Zapachy przenikają nasze rzeczy. Projektuje kolejne worki i uzyskuje małe podpowiedzi. W sklepach jest mnóstwo saszetek, które można umieścić w szafie, butach i które to mają nadać naszym rzeczom określoną woń. Jedne pachną dłużej, inne krócej.Jednak domowe połączenie odpowiednich olejków z perfumami, przyprawami lub ziołami w powiązaniu z tkaniną, daje silniejszy efekt. Ktoś zauważył, że płótno jest bardziej wdzięcznym materiałem niż papier. Po prostu na dłużej zatrzymuje zapach. A ja uparcie ubieram je w koronkę, chcąc uzyskać podobiznę tańczącej w sukni kobiety.

Co z tym umysłem?

Jestem winna wyjaśnienia. Nie podejrzewam, żeby wszyscy z Was przeżywali nieustanne roztargnienie, bujanie w obłokach lub śnili na jawie. To dobrze. To dobrze, że niektórzy z Was są przytomni i zwracają uwagę na to, co mówi szef, ukochana osoba czy też wścibska ciotka. To dobrze, że niektórzy z Was, wiedzą gdzie idą, jak jadą i w ogóle co robią. Małpi umysł jest zwrotem, który zapożyczyłam z książki „Jedz, módl się i kochaj”, stwierdzając, że idealnie oddaje moje codzienne zadumanie. Z tego tytułu najbardziej współczuje Julinie i Oli, ale nie mogę zdradzić więcej szczegółów. Już one swoje wiedzą 😀 Ogólnie rzecz biorąc chodzi o to, że myśli skaczą jak małpy, z jednego drzewa na drugie. My – nieustanni marzyciele, mamy  tysiąc „małp” na minutę i nie potrafimy przez dłuższą chwilę skoncentrować uwagi na jednej rzeczy. Po prostu się nie da. Wyobraźcie sobie, co by to było, gdyby kazali nam pójść medytować. Odrzucić te wszystkie myśli? – niewykonalne. Pozbawić się tego roztargnienia? – no może… może warto to rozważyć.